Sporo złego musiało spotkać Całuska. Trafił do schroniska w Milanówku w złym stanie – i nie stało się to w dzień czy tydzień, musiał być naprawdę długo zaniedbywany. Przedstawił nam się jako obraz nędzy i rozpaczy – brudne, pozlepiane futro (w schronisku został już ostrzyżony oraz wykąpany), zaropiałe oczy, bardzo słabe tylne łapy i mnóstwo opitych krwią kleszczy wbitych w jego ciałko. Całusek wymagał pilnej diagnostyki i leczenia. W najbliższych tygodniach czeka nas z pewnością kilka wizyt weterynaryjnych, aby poprawić mu komfort życia.

Całus jest po badaniach krwi, konsultacji okulistycznej oraz badaniu USG. Jest kilka spraw, którymi musimy się zająć, a zaczniemy od kastracji – w jądrach są bowiem małe, rozsiane zmiany o charakterze nowotworowym – oraz zrobienia RTG kręgosłupa i bioder. 
Potem czeka nas konsultacja stomatologiczna, bo w paszczy Całuska jest niestety źle, a po wyleczeniu zębów – badanie tarczycy. Na koniec diagnozowanie pod kątem zespołu Cushinga.
Leczenie Całuska finansuje nasze stowarzyszenie.

Edit 25.08.2020
Całus jest już po kastracji – zmiany nowotworowe w jądrach na szczęście nie były złośliwe – oraz RTG. Wyszły zwyrodnienia kręgosłupa, odcinek biodrowy i lędźwiowy, to już raczej kwestia wieku i zaniedbań, skupiamy się zatem na odbudowie mięśni, by wzmocnić łapki.
Udało się też ogarnąć Całuskową paszczę – jest lżejszy o 5 zębów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *